Większy zysk na wędlinach

Na kilka dni przed Wielkanocą rośnie sprzedaż wędlin. Aby nie przegapić nadpływającej fali zysków, trzeba się do tego okresu dobrze przygotować. Zamówić towar w odpowiedniej ilości i przeszkolić personel.

Stoiska wędliniarskie w sklepach spożywczych mają się bardzo dobrze. A jeśli tak w jakimś sklepie nie jest, winą można obarczyć wadliwe zarządzanie sprzedażą. Klienci lubią kupować w małych sklepach. Dlaczego? Najczęściej dlatego, że w tych niewielkich punktach mogą się czuć dopieszczeni, zauważeni, potraktowani indywidualnie.

Dobrany towar
Przed świętami klienci kupują więcej szlachetnych gatunków wędlin. Jak zwykle dobrze sprzedają się szynki, balerony i kabanosy. Wielkanocny stół nie może się obejść bez białej kiełbasy dodawanej do żurku, albo smażonej i podawanej na ciepło. Zwiększonym zainteresowaniem cieszą się wykwintne pasztety, z dodatkami żurawiny, borowików lub w cieście. Rośnie też sprzedaż nadziewanych kaczek i półgęsków. Jednak z tymi ostatnimi towarami lepiej uważać, nie zamawiać zbyt dużo, jeśli ma to być nowy produkt w sklepie. Z kolei z kabanosami i suszonymi kiełbasami, które nie tracą szybko smaku, a wręcz go z czasem zyskują, nie trzeba postępować tak ostrożnie.
Nie może zabraknąć kiełbasy myśliwskiej lub jałowcowej, chętnie kupowanej
do wielkanocnego koszyczka.
Zbyt wiele gatunków jakiegoś produktu wyłożonych obok siebie, np. szynka ojca, szynka babci, szynka chłopa, szynka weselna i jeszcze 5 innych szynek wprowadza zbyt duże zamieszanie. Klienci mogą mieć problem z decyzją, który rodzaj wybrać, a sklep może zostać ze zbyt dużą ilością towaru po świętach. Wystarczą na ladzie 3 lub 4 gatunki różniące się widoczną zawartością tłuszczu i cenami, oczywiście najczęściej kupowane w ciągu roku. Nie trzeba się obawiać o pustkę na ladzie, przecież poza szynką będą też wystawione polędwice, balerony, suche kiełbasy, bekony itp., które skutecznie wypełnią witrynę.

Wiedzieć co się sprzedaje
O klienta trzeba dbać, by zechciał do sklepu wracać. Warto zacząć starać się już teraz, by podczas fali przedświątecznych zakupów klienci wiedzieli do którego sprzedawcy po zakupy się udać. Istnieje trend, który można wykorzystać w tym celu. Coraz częściej konsumenci pytają o skład wędlin. Sklep, w którym można się dowiedzieć czy dany produkt zawiera alergeny, albo czy nie ma w nim glutenu, przyciąga ludzi, którym zależy na własnym zdrowiu. A tych jest coraz więcej.
Wystarczy by sprzedawca wiedział, co sprzedaje, jak smakuje i komu może dany produkt polecić. Bardzo ważna jest znajomość składu w przypadku pasztetów, faszerowanych wędlin. Klientom już nie wystarczają sentymentalne nazwy. Chcą jeść produkt wykonany z mięsa, z wyjątkowymi dodatkami.

Strategie cenowe
To istotny punkt przed świętami, kilkoma dniami wolnymi, gdy klienci kupują więcej towaru. Dobrze sprawdza się stara handlowa zasada, że w hurcie jest zawsze taniej, a mniejszy zysk przy większym obrocie przynosi wymierne korzyści.
Dobrze to widać przed Wielkanocą
na przykładzie białej kiełbasy. Opakowania kilogramowe i większe można
sprzedawać nieco taniej za 1 kg niż kiełbasę rozważaną na kawałki. Oczywiście należy przygotować dwie etykiety cenowe, z wyszczególnioną ceną za 1 kg i oznaczeniem, że dotyczy całego opakowania. Szynka w całości, ale zapakowana, będzie miała cenę za 1 kg niższą niż szynka, którą sprzedawca kroi na plasterki. Takie mini szynki są chętnie kupowane do koszyczka wielkanocnego.
Warto zadbać o ułożenie towaru
w witrynie, by skutecznie zachęcić
do większych wydatków. Układając towar na ladzie zaczyna się od wędlin codziennych, tanich, sukcesywnie przechodząc do gatunków droższych i luksusowych. Taki układ wiąże się z kierunkiem kolejki i podchodzeniem do wagi. Klient oswaja się ze swoimi potrzebami, analizuje
i docenia to co najlepsze. Przy wadze wystawia się produkty premium. Święta to czas gdy wzrasta sprzedaż wędlin długo dojrzewających, uznawanych
za wykwintne, takich jak: polędwica łososiowa, kindziuk, szynka z kością.
Polacy uwielbiają promocje, ale jednocześnie obawiają się przeterminowanych towarów, zwłaszcza tych szybko-psujących. Dlatego w dziale wędliniarskim warto połączyć słowo promocja z dodatkowym wyjaśnieniem: wielkanocna promocja, przedświąteczna promocja, itd.

Odpowiedni sprzedawca
I co z tego, że towar jest wspaniały, ceny dobre, a klienci początkowo zainteresowani, gdy osoba za ladą opryskliwa i nieuprzejma. Raz obsłużeni przez takiego sprzedawcę klienci z niechęcią myślą
o powrocie do sklepu. Sklepy często mają teraz problemy z personelem i kłopoty w znalezieniu pracowników, ale o stoisko mięsno-wędliniarskie warto zadbać wyjątkowo, zlecić tę pracę zaufanym osobom. Za ladą z wędlinami powinna stać osoba wybrana z personelu, która lubi kontakt z ludźmi. Osoba, która nie jest tylko mechanicznym podawaczem, ale doradcą klienta. I nie chodzi tu o wciskanie na siłę jak największej ilości towaru, ale o zrozumienie potrzeb osoby, która chce coś kupić. Gdy klient prosi o kiełbasę na patelnię, to dobry sprzedawca proponuje taką która się nie wytopi, nie wycieknie podczas obróbki cieplnej, a nie tę najdroższą. Tak jak barman w knajpie jest zaufanym pracownikiem kierownictwa i ma wyższą rangę niż kelnerzy, tak sprzedawca wędlin powinien być wyżej oceniany w hierarchii
i wyżej ceniony przez kierownictwo niż reszta personelu. To stanowisko do którego można dążyć w drodze służbowego awansu, aspirować, a zatrudnienie tam powinno być nobilitacją dla załogi. Warto przemyśleć, jak powiązać dobrą sprzedaż wędlin i mięsa z gratyfikacjami finansowymi dla sprzedawcy – to na dłuższą metę na pewno się będzie opłacało.
Gdy sprzedawca poznaje klienta i pyta czy dziś to samo co zwykle?, potrafi doradzić jakie mięso wybrać do konkretnej potrawy, klient czuje się jak dobry znajomy i wraca. Wędlinę czy mięso można kupić w wielu miejscach ale dobrze doradzić i okazać klientowi zainteresowanie nie wszyscy sprzedawcy potrafią.