Kogo do pracy? Co druga firma odczuwa braki kadrowe

Brak rąk do pracy w handlu jest wyjątkowo dotkliwy. 60 procent firm odczuwa braki kadrowe. Czy właściciel sklepu może i powinien ściągnąć pracowników z Ukrainy? Czy nie straci klientów i czy taki ruch będzie dla niego ekonomicznie uzasadniony?

W Polsce maleje liczba osób dostępnych na rynku pracy. W 2017 roku pracodawcy wystąpili o pozwolenie na zatrudnienie cudzoziemców 1,82 mln razy, czyli o ponad 33 proc więcej niż w 2016 roku. Pracuje u nas już ponad milion osób z Ukrainy, oczywiście nie wszystkie w handlu. Większość z nich znajduje zatrudnienie w centralnej Polsce i na zachodzie naszego kraju. Jak podaje „Barometr Rynku Pracy IX” przygotowywany przez firmę zajmująca się rekrutacją pracowników Work Service: „o niemal 18 p.p. wzrosła w ciągu ostatniego roku liczba przedsiębiorców, którzy mają trudności rekrutacyjne. Już co druga firma w Polsce odczuwa niedobory kadrowe. Pracodawcy, chcąc radzić sobie z tą niespotykaną w ostatnich dekadach sytuacją, stawiają w pierwszej kolejności na podwyżki dla pracowników, a także proponują nadgodziny. Jednocześnie więcej niż 1/4 firm deklaruje, że sięga po pracowników z Ukrainy. 60 procent firm zajmujących się handlem narzeka na braki kadrowe. Prawie 25 procent wszystkich firm szuka pracowników niewykwalifikowanych. Aby poprawić sytuację 26,6 proc. firm planuje przyciągać pracowników z Ukrainy. Z tego rozwiązania w największym stopniu czerpie sektor produkcyjny oraz duże przedsiębiorstwa, które muszą wypełnić setki wakatów”.

CO NA TO KLIENCI?

Klienci nie są przeciwni zatrudnianiu osób z innych krajów w sklepach. Problemem jest ograniczona możliwość porozumiewania się. Nawet gdy sprzedawca rozumie co ma podać, ukroić, to już kłopotliwym jest dla niego opowiadanie o towarze, o jego szczególnych cechach. Gdy cudzoziemiec nie rozmawia swobodnie po polsku, klienci sugerują zaangażowanie go na przykład przy układaniu towaru lub innych pracach magazynowych. Co ciekawe, wiele osób zauważa, że pracownicy z Ukrainy są bardzo mili, uśmiechnięci, zachowują się przyjaźniej w stosunku do klientów niż statystyczny sprzedawca Polak.

PROCEDURY

Aby zatrudnić szeregowego pracownika do handlu, trzeba wystąpić o zezwolenie. Jest ich kilka rodzajów, ale w tej działalności podstawowym jest: zezwolenie na pracę typu A. Składa je pracodawca do własnego urzędu wojewódzkiego, gdy ewentualni pracownicy przebywają jeszcze w swoim kraju i przyjadą do Polski od razu do miejsca pracy. Cudzoziemiec przebywający już legalnie na terytorium Polski sam składa prośbę o zezwolenie na pracę typu A do wojewody. O zezwolenie na pracę sezonową – typ S, wprowadzone od 1 stycznia 2018 r, występuje pracodawca do właściwego starosty (powiatowego urzędu pracy). Zezwolenie typu A określa pracodawcę, stanowisko lub rodzaj pracy wykonywanej przez cudzoziemca, najniższe wynagrodzenie, które może otrzymywać, wymiar czasu pracy oraz okres ważności zezwolenia. Pracodawca musi jeszcze uzyskać informację starosty o lokalnym rynku pracy. W tym dokumencie stwierdza się, że w oparciu o rejestry osób bezrobotnych i poszukujących pracy, nie można zrealizować jego potrzeb kadrowych. Jest to tzw. test rynku pracy. W tym celu należy zgłosić ofertę pracy do urzędu pracy. Oferta nie powinna zawierać wymagań wyższych niż normalnie wymagane dla określonej pozycji (np. znajomość języka obcego w przypadku gdy nie jest to konieczne na danym stanowisku). W przypadku braku zarejestrowanych bezrobotnych o odpowiednich kwalifikacjach, PUP wydaje w ciągu 14 dni od zgłoszenia oferty odpowiednią informację. W przypadku odnalezienia potencjalnie zainteresowanych bezrobotnych lub szukających pracy, PUP organizuje między nimi rekrutację i informacja o możliwości zapełnienia wakatu wydawana jest w ciągu trzech tygodni. Informacja z PUP-u zawiera opinię na temat porównywalności proponowanego wynagrodzenia z poziomem zarobków na lokalnym rynku pracy. Uzyskanie powyższego dokumentu w niektórych sytuacjach nie jest konieczne. Dotyczy to m.in.:  stanowisk lub zawodów określonych w tzw. kryteriach wojewódzkich wydawanych przez wojewodę,  przedłużenia zezwolenia na pracę dla tego samego cudzoziemca na tym samym stanowisku, o ile nie przekracza on ram czasowych pracy, ustalonych w przepisach, obywateli Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy, którzy do tej pory pracowali na podstawie oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy w ramach umowy o pracę przez przynajmniej 3 miesiące i podmiot powierzający im pracę chce kontynuować współpracę (także w ramach umowy o pracę).

NOWE PRZEPISY

Obecnie na podstawie oświadczeń obywatele m.in. Ukrainy, Białorusi, czy Rosji mogą wykonywać pracę w Polsce do sześciu miesięcy. Projekt nowelizacji ustawy o rynku pracy, przygotowany przez MRiP, który właśnie teraz trafił do konsultacji, zakłada wydłużenie tego okresu do 12 miesięcy. Aby cudzoziemiec mógł wykonywać legalnie pracę w Polsce, na podstawie zezwolenia na pracę, musi posiadać tytuł pobytowy, o który ubiega się osobiście. Łatwiej jest od lutego tego roku firmom posiadającym oddziały na Ukrainie, czy w innych krajach spoza Unii Europejskiej. Dla nich zezwolenie na pobyt czasowy w Polsce udziela wojewoda w ramach przeniesienia wewnątrz przedsiębiorstwa z innego kraju. Podstawą prawną jest dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 15 maja 2014 roku ws. warunków wjazdu i pobytu obywateli państw trzecich w ramach przeniesienia wewnątrz przedsiębiorstwa. Maksymalny okres przeniesienia będzie wynosił 3 lata w przypadku pracowników kadry kierowniczej i specjalistów oraz rok w przypadku stażystów. Po upływie tego czasu osoby te będą musiały opuścić terytorium państw członkowskich. Ustawa wprowadza też rozwiązania, które umożliwiają udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy i pracę dla cudzoziemca, który chce wykonywać pracę w zawodzie pożądanym dla polskiej gospodarki. Zawody te są określone w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw pracy w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw gospodarki.

ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA

– W Grupie Kapitałowej Specjał obecnie pracuje 20 osób pochodzenia ukraińskiego. Oczywiście, chcielibyśmy zatrudniać więcej osób z Ukrainy, zwłaszcza, że naszym pracownikom oferujemy możliwość zakwaterowania w nowym hotelu pracowniczym, jednak nie ukrywam, że znalezienie odpowiedniej osoby bywa problematyczne. Główną barierę stanowi przede wszystkim język i coraz częściej wymagania finansowe, które często przekraczają nawet oczekiwania naszych rodaków. Co do kwestii językowych – ze względu na specyfikę branży, w której działamy, znajomość polskiego na poziomie minimum komunikatywnym jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia pracy. Niestety, często osoby przyjeżdżające do kraju znają go w stopniu minimalnym, co już na starcie dyskwalifikuje potencjalnego pracownika. Wiele spośród nich nie jest w ogóle zainteresowanych nauką, ponieważ coraz częściej Polska staje się dla nich jedynie przystankiem w drodze do krajów takich jak Niemcy czy Francja – mówi Krzysztof Tokarz, Prezes Grupy Kapitałowej SPECJAŁ

KWESTIE ZATRUDNIENIA

– Na początku trzeba rozwiać mit, że na pracownikach z Ukrainy można zaoszczędzić. Dla zatrudnionych kilku tysięcy pracowników z Ukrainy stawki wynagrodzeń są takie same jak dla Polaków. Jeśli ktokolwiek myśli, że legalne zatrudnienie Ukraińca będzie tańsze niż Polaka to bardzo się myli. Ściągając pracowników z Ukrainy pracodawca musi brać pod uwagę kwestie zakwaterowania tych osób, transportu i całej procedury legalizacji zatrudnienia. Z optymalizacją kosztową w żadnym wypadku nie mamy tutaj do czynienia, raczej jest to kwestia konieczności związanej z niedoborami polskich pracowników. Dla sektora handlowego częściej rekomendujemy pracodawcom wspomaganie się pracownikami zagranicznymi w działaniu na zapleczach, w magazynach, do rozkładania towarów, a w mniejszym stopniu do bieżącej obsługi klientów. Wiąże się to z problemem językowym. Przeważająca część pracowników z Ukrainy przyjeżdża do polski na sześć miesięcy, na podstawie oświadczenia pracy i to jest zbyt krótki czas, by pracodawcy inwestowali w kursy językowe. Po tych 6 miesiącach pracownik, zgodnie z prawem, musi wyjechać i opuszcza pracodawcę. Pracownicy szukający u nas zatrudnienia zwracają uwagę na to, by była zapewniona akomodacja, czyli głównie zakwaterowanie, najczęściej współfinansowane lub w całości finansowane przez pracodawcę. A druga sprawa, na którą bardzo zwracają uwagę, to jak największa liczba godzin pracy. Ukraińcy przyjeżdżają do Polski na krótki czas i chcą w tym okresie jak najwięcej zarobić. Ograniczają jak najbardziej koszty, czyli mieszkanie i dojazd – mówi Andrzej Kubisiak, Dyrektor Zespołu Analiz Work Service.