Regionalne czyli zyskowne

Rośnie moda na to co polskie, lokalne. Coraz bardziej kochamy nasze małe ojczyzny, dostrzegamy ich walory, cenimy wyroby spożywcze produkowane niedaleko od domu. Jaja i miód od znajomych rolników, piwo z lokalnego browaru, sery od zaprzyjaźnionego hodowcy bydła – to coraz częściej ceniony i poszukiwany towar.

Warto oznaczać na półkach produkty jako polskie, regionalne lub lokalne. Takie symbole przyciągają klientów. Dawno, dawno temu kupowało się „po sąsiedzku”, bo szwankowała dystrybucja i często było taniej. Teraz klienci szukają towarów lokalnych, regionalnych ponieważ mają one unikalny, lepszy, specyficzny smak. Nie są tańsze, często klienci skłonni sa zapłacić za nie więcej pieniędzy – ale charakteryzują się wysoką jakością, często są ekologiczne, a ponieważ nie muszą długo jechać do sieci sklepów są w większości pozbawione konserwantów. Konsumenci z coraz większą uwagą czytają etykiety, interesują się sposobami produkcji, regionem pochodzenia żywności – sposób, w jaki powstają produkty spożywcze staje się dla klientów coraz ważniejszy. Zakup polskiej żywności motywowany jest też często patriotyzmem lokalnym, potrzebą wspierania polskich producentów. Lokalne ojczyzny cenione są za tradycję i kuchnię, która jest charakterystyczna dla danego regionu np. Podlasie za kartacze i babę ziemniaczaną, góry za oscypki a Lublin za cebularze.

NASZE JEST SMACZNIEJSZE

Polska żywność cieszy się coraz większym powodzeniem. Poznaliśmy już kulinarne specjały Europy i Azji, a teraz zdecydowana większość Polaków uważa naszą rodzimą kuchnię za smaczniejszą i zdrowszą niż zagraniczna. 61 proc. konsumentów jest skłonnych zapłacić więcej za dobrą polską kuchnię niż za najlepsze zagraniczne dania*. Ponadto 57 proc. Polaków uważa, że istnieje moda na POLSKOŚĆ. Najbardziej odzwierciedla się to w kategoriach związanych z żywnością i alkoholem. 76 proc. klientów mając do wyboru różne wyroby wybierze żywność z Polski, a zaledwie 5 proc. zagraniczną. Szczególnie cenione są polskie mięso i wędliny, konsumenci często uznają, że nigdzie nie ma lepszych. Szczycimy się znanymi na całym świecie jabłkami, owocami sezonowymi. Polacy doceniają produkowany w kraju nabiał, zwłaszcza mleko i sery białe. Jajka często przywożone są do domu ze wsi lub kupowane u sprawdzonych osób. Dużym uznaniem cieszy się nasze polskie pieczywo i produkty mączne, zbożowe – no bo gdzie indziej powstaje tak dobra kasza gryczana!

RĘCZNIE ROBIONE

Teraz, gdy przepisy pozwalają rolnikom handlować wytworzoną przez siebie żywnością, niewielkie sklepy zyskują wspaniałych sojuszników i dostawców. Widać to już na targach, gdzie handluje się przetworami owocowo-warzywnymi wykonanymi przez gospodynie. W produktach lokalnych klientów przyciąga niepowtarzalny smak oraz większa naturalność produktu. Konsumenci na własnym stole odkrywają nieprzebrane bogactwo kompozycji smakowych, wariantów potraw i produktów. Znowu poszukuje się „prawdziwego” chleba, białego sera ze śladami lnianego worka używanego do odciekania, tartego chrzanu bez konserwantów. Gdy taśmę produkcyjną zastępują ręce właściciela powstają nietuzinkowe smaki.

ALKOHOL

53 proc. klientów woli polski alkohol, a zaledwie 8 proc. sięgnie po zagraniczny. Polacy są przekonani, że mamy wysokiej jakości alkohol, a w szczególności piwa rzemieślnicze i regionalne. Konsumenci uważają, że rozpoznanie piw rzemieślniczych jest bardzo proste, ponieważ ich nazwy nawiązują do polskich określeń, miast i są sprzedawane w małych buteleczkach. Poza tym piwa z małych browarów różnią się od siebie znacząco. Klienci kupują co raz to inny napitek, by poznawać nowe smaki, delektować się aromatem, porównywać poszczególne wyroby. Zmiana na terenach Polski rozpoczęła się w 2010 roku. Wówczas wyprodukowano piwo grodziskie, naówczas jedyne różniące się od lagerów wytwarzanych w wielkich browarach. W ślad za tym piwowarzy zaczęli szukać starych receptur, przystosowywać je do współczesnych możliwości, udoskonalać.

KLIENCI POSZUKUJĄ TRADYCJI

Produkty regionalne to prawdopodobnie najlepiej rozwijająca się gałąź handlu. Chyba nie ma nic bardziej rozwojowego, jeszcze poza żywnością ekologiczną. Tylko muszą to być prawdziwie lokalne produkty, a nie „przyszywane”. Jeszcze 10 lat temu produkt lokalny nie miał szans, był to towar zbyt drogi. Teraz wiele się zmieniło, ludzie czytają etykiety. My robimy oleje metodą tradycyjną, tak jak nasi dziadowie je sobie robili na święta. Są do tego potrzebne trzy maszyny: gniotownik, prażalnik, prasa. Produkt końcowy wychodzi bardzo dobry, tylko drogi. Nasze maszyny powstawały po dokładnych poszukiwaniach i zapoznaniu się z tematem. Jedna została zrobiona w Polsce, jedna przyjechała z Ukrainy i jeszcze jedna z Austrii. Z około 7 kg rzepaku wyciskamy 1,5 litra oleju. To proporcje odpowiednie dla tradycyjnego sposobu tłoczenia. W makuchach zostaje jeszcze dużo tłuszczu. Zjadają je kozy hodowane niedaleko. Oleje są smaczne, gęste o specyficznym dla rożnych ziaren kolorze. Robimy pokazy tłoczenia, opowiadamy o historii olejarstwa. Goście z południa Europy dziwią się, że w Polsce można zjeść dobry olej z chlebem, tak jak to się robi na południu z oliwą – mówi Mariusz Roszkowski, Olejarnia Zagłoby Mikułowice

Z PASJĄ I OD SERCA

–  Zainteresowanie naszym piwem rośnie, zwłaszcza latem, z czego bardzo się cieszę. Od dawna szukałem jakichś ciekawych połączeń smakowych, dodanych do piwa. Nie chciałem pójść w kierunku klasycznych radlerów, próbowałem różnych ziół, ale wiele smaków mi nie pasowało. Więc powiedziałem sobie, że stworzę zielone piwo, trochę w odniesieniu do piwa irlandzkiego, które się warzy na dzień Świętego Patryka. Połączyłem je z aloesem, miodem i curacao. I tak oto pojawił się na świecie Pilsweizer Aloes & Curaco. Tak samo było z piwem Trzcinowym, do którego dodałem soku z trzciny cukrowej i wyszedł ciekawy trunek z nutą kawy. Klienci już wiedzą, że każde piwo z mojego browaru jest gotowane z pasją i od serca. Wiedzą, że jest tworzone specjalnie dla nich. Każdy może wybrać z naszej oferty to co odpowiada ich podniebieniom i gustom. Największym zainteresowaniem cieszy się piwo o ekstrakcie 12Blg czyli Pilsweizer Exclusive i Pilsweizer Grybów. Również lane żywe piwo niepasteryzowane i niefiltrowane prosto z tanku leżakowego. Zawsze gdy wypuścimy na rynek nowy trunek, klienci cieszą się, że spróbują czegoś ciekawego, a nas to bardzo satysfakcjonuje – mówi Andrej Chovanec, Browar Pilsweizer S.A.

KLASYCZNE STYLE PIWA

– W okresie upałów konsumenci zazwyczaj poszukują lekkich piw o orzeźwiającym charakterze. Oczywistym wyborem zdaje się być Pszeniczne, czyli rześkie piwo z przyjemnymi nutami banana i goździków, doskonale gaszące pragnienie w upalne dni. Pamiętajmy jednak, że orzeźwienie może również przynieść wyraźna goryczka, a tę można znaleźć w naszym IPA, czyli piwie mocno nachmielonym amerykańskimi odmianami chmielu, które wnoszą do smaku świeże akcenty cytrusów. Pewnym kompromisem, łączącym w sobie cechy obu wspomnianych stylów, jest American Wheat – lekko goryczkowe piwo pszeniczne, chmielone na zimno amerykańskimi chmielami, dzięki czemu nabiera ono przyjemnego, cytrusowego charakteru oraz żywicznych akcentów. Wyniki sprzedaży pokazują jednak, że wciąż największą popularnością cieszą się klasyczne style, czyli Lager, którego słodowy charakter równoważony jest delikatną goryczką oraz rześki, mocniej chmielony Pils, z wyczuwalnymi ziołowymi nutami. Widocznie konsumenci lubią wracać do znanych piwnych pozycji, jednocześnie ceniąc sobie ich wysoką jakość – mówi Zbigniew Borowy, Prezes Browaru Tenczynek

LUBIMY TO ROBIĆ

– Można zarobić na lokalnej żywności, ale trzeba znaleźć kogoś, kto ją dobrze wykorzysta. My sprzedajemy w swoim gospodarstwie, dystrybuujemy wyroby na targi kieleckie kilka razy w tygodniu, do hoteli, sklepów z ekologiczną żywnością. Produkujemy między innymi sery świeże, wędzone, marynowane z mleka niepasteryzowanego, masło z maselnicy, napoje mleczne. Spotkaliśmy bardzo fajnych kucharzy, którzy cenią nasze wyroby i używają ich w restauracjach. Wysyłaliśmy nasze wyroby nawet do Arłamowa. Jeśli ktoś wie dużo o jakości, to kupuje sery nasze i takie jak nasze. Nam się kręci, bo lubimy to co robimy. I robić sery i pić mleko. Bez niego nie wyobrażamy sobie naszych własnych codziennych posiłków. Mamy swoje krowy, swoje mleko, swoje sery. Sery bez konserwantów, produkowane ręcznie. Często myślimy co by tu jeszcze zrobić, co poprawić, jakie kompozycje smaków połączyć. Cały cykl produkcyjny mamy na oku, od wyboru karmy dla krów, przez produkcję, po dystrybucję – mówią Teresa i Piotr Łukasikowie, Gospodarstwo Mleczne T.P. Łukasików Strzałków.