Leonard Murawiec, Damix: O planach na przyszłość

Damix z Rypina produkuje wózki sklepowe, a także inne wyposażenie dla sklepów i marketów. Sprzedaje swoje produkty nie tylko w Europie, ale także w krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu – o rynkach zagranicznych i planach na najbliższą przyszłość rozmawiamy z Leonardem Murawiec, Prezesem Zarządu Damix Sp. z o.o.

Grupa Damix ma bardzo ambitne plany na nadchodzące miesiące?

W najbliższym czasie staniemy się właścicielem większościowego pakietu akcji firmy Caddie, francuskiego wytwórcy wózków dla supermarketów, hoteli i lotnisk. Na jej zakup i dokapitalizowanie Grupa Damix wyda kilkanaście milionów euro. Wartość wynegocjowanej już umowy jest na razie poufna. Mamy wszystkie wymagane zgody i sfinalizowania transakcji spodziewam się już we wrześniu.

Dlaczego zainteresowała Was właśnie marka Caddie?

Caddie to znana francuska marka o długoletniej tradycji. Spółka ma dwie fabryki w Alzacji    i zatrudnia w nich 250 pracowników. W zeszłym roku z tych zakładów wyjechało około 200 tys. koszowych wózków sklepowych. Dla porównania Damix wyprodukował 100 tys. wózków. Firma jest interesująca dla nas m.in. dlatego, że ma rynek zbytu. Ma jednak ograniczone możliwości produkcyjne, które dzięki dokapitalizowaniu będą mogły wzrosnąć. My natomiast mamy w asortymencie nie tylko wózki, ale także inne wyposażenie sklepów np. bramki elektroniczne i mechaniczne, rollkontenery, stoły i kosze do sprzedaży i prezentacji towarów oraz dla szeroko rozumianej logistyki. Duża jest produkcja metalowych POS&POP. Będziemy mogli zaoferować to kontrahentom Caddie, a niektóre produkty Caddie naszym klientom.

Pozycja Grupy Damix na rynku będzie zatem wysoka?

Liderem w Europie w tym segmencie rynku jest niemiecka grupa Wanzl, która ma zakłady    w Niemczech i we Francji, a także w Chinach i USA. Działa także na polskim rynku, choć jej udziały są mniejsze niż Damixu. W Polsce jesteśmy niekwestionowanym liderem. Trudno jednak powiedzieć, jaka jest wartość naszego rynku, bo składa się on głównie z zagranicznych sieci handlowych, a z takimi podmiotami kontrakty na dostawę wózków podpisuje się przede wszystkim na poziomie europejskim, a nie krajowym. Damix po wejściu Caddie do grupy Damix stanie się wiceliderem europejskiego rynku wózków sklepowych.

Damix to firma z tradycjami, prężnie działająca na rynku. Jak wyglądać będą działania firmy w kolejnych latach?  

Korzenie Damixu sięgają 1975 r., kiedy w Rypinie wybudowano państwową Fabrykę Akcesoriów Meblowych. Po latach prężnej działalności firma  jednak wpadła w trudności finansowe i zbankrutowała, a po ogłoszeniu jej upadłości  w 1997 r. trafiła w ręce prywatnych inwestorów – braci Krzemińskich z moim udziałem. Zmieniliśmy wówczas z dobrym skutkiem profil produkcji. W 2007 r. Damix kupił większościowy pakiet udziałów spółki handlowej Siegel Polska, należącą do upadłego Siegel GmbH, znanego niemieckiego producenta wózków i innego wyposażenia sklepów. Potem były przejęcia: czeskiej firmy Polidar i polskiego Drutpolu. Spółkę handlową mamy też w Rosji. Przychody grupy Damix  w 2017 r. sięgnęły 44,5 mln EUR. (w przypadku firmy Caddie było to 30,5 mln EUR). Chcemy, aby za trzy, cztery lata nasze przychody przekroczyły 100 mln EUR. Wtedy pomyślimy o kolejnej akwizycji, która poszerzyłaby portfolio Grupy. To nasze myślenie o przyszłości.