Konsumencki patriotyzm – sprzedaż lokalnej żywności

Patriotyzm to nie zawsze walka zbrojna. Miłość do Ojczyzny i do naszych małych, lokalnych Ojczyzn manifestować w bardziej pokojowy sposób. Płacić podatki, nie łamać przepisów, popierać lokalną gospodarkę. Kupować żywność wyprodukowaną na ojczystej ziemi, dostarczoną lokalnym transportem i sprzedawaną w sklepach usytuowanych po sąsiedzku.

Klienci wielu europejskich krajów niemal odruchowo sięgają po żywność wyprodukowaną niedaleko od ich domu. Tak zachowują się np. Anglicy, Niemcy, Włosi. Cenią swoje wyroby, swoje przepisy kulinarne, swoje żywieniowe przyzwyczajenia. Pod koniec lat 80. XX wieku, po latach zamknięcia za socjalistycznym kordonem odgradzającym Polskę od Zachodniej Europy, od świata, zachwyciliśmy się wolnością i żywnością do której nie mieliśmy dostępu. Zaczęliśmy przedkładać pizzę nad placki ziemniaczane, spaghetti nad kaszę gryczaną czy też wasabi nad chrzan na śmietanie. I nie ma w tym nic dziwnego, ale jak każdy tego typu zachwyt, ten też powoli wygasa. Wracamy do swoich korzeni, zaczynamy zachwalać prawdziwy bigos i kiszone ogórki, doceniamy polskie jabłka i cydry, wolimy nasze pączki i makowce. Konsumencki patriotyzm ma swoje korzenie w historii kraju, w jego tradycji, ale w efekcie może tworzyć silne ekonomiczne podstawy bieżącego życia i rozwoju gospodarki w przyszłości.

Czy kreować popyt na polską żywność?

Tak – ponieważ kwoty wydane na zakup takich towarów wracają do nas. Jeśli żywność jest produkowana na terenie naszego kraju, województwa, powiatu, znajdują tam zatrudnienie nasi krajanie. Zyski ze sprzedaży towaru są w części inwestowane w środki produkcji oraz w wynagrodzenia dla pracowników. Ci z kolei wydają zarobione kwoty w lokalnych sklepach, u dostawców prądu, wody itp., płacą podatki, które wpływają na rozwój lokalnych społeczności.

Tak – ponieważ żywność produkowana lokalnie nie musi być przewożona na wielkie odległości, czyli do atmosfery trafia mniej szkodliwych pyłów, do wody mniej zanieczyszczeń – a więc w ten sposób dbamy o czystość środowiska, w którym żyjemy.

Tak – ponieważ lokalne produkty nie muszą dojrzewać w magazynach przetwórni, nie muszą być w specyficzny sposób konserwowane, by wytrzymały długą podróż, by dotrwały w dobrym stanie do czasu ich kupienia. Owoce i warzywa mogą być dostarczone na konsumenckie stoły „prosto z krzaka”, a przetwory mogą mieć krótkie terminy ważności do spożycia.

Tak – ponieważ handlem lokalną żywnością mogą się zajmować nawet niewielkie firmy, bez dużych nakładów finansowych, czyli nawet my lub nasi bliscy sąsiedzi.

Czy warto oferować klientom rodzime produkty?

Skoro w hipermarketach powstają regały sygnowane jako lokalne, a na półkach leżą towary wyprodukowane w danym regionie: mazowieckim, śląskim itd. to znaczy, że Polacy chcą kupować rodzime produkty. Duże sieci handlowe stać na wykonanie kosztownych badań marketingowych i sondaży. Na ich podstawie przeorganizowują własną sprzedaż. Warto podpatrywać większych graczy i w swoim zakresie rozbudowywać ofertę. Gdy w 2016 roku Ipsos przeprowadził badanie, na którego podstawie powstał raport Moda na Polskość, widać było wyraźnie, że jesteśmy dumni ze swojego kraju, jego historii, znanych osób, ale też z polskiej żywności (12 proc). 74 proc. badanych osób nie podobało się gdy Polskie marki przyjmowały obcobrzmiące nazwy, a 51 proc. respondentów było skłonnych zapłacić więcej za nasze rodzime wyroby. W badaniu Moda na Polskość opublikowanym w tym roku, już dla 87 proc. osób informacja o tym, że towar powstał w Polsce jest zachęcająca do zakupu. 63 proc. respondentów uważa, że kupowanie zagranicznych produktów osłabia pozycję Polski. Dwie trzecie badanych stwierdziło także, że na rynku można znaleźć polskie odpowiedni- ki większości zagranicznych produktów. 81 proc. badanych osób uważa, że Polskie produkty są zdrowsze – a biorąc pod uwagę silne konsumenckie trendy prozdrowotne można domniemywać, że sprzedaż lokalnej żywności będzie w dalszym ciągu rosła.

Czy sprzedaż lokalnej żywności przyczyni się do wzrostu obrotów?

Sklep spożywczy, aby wygrać z dużą konkurencją musi się czymś wyróżnić, czymś przyciągnąć klientów. Świeża żywność, sprowadzona z lokalnych przetwórni, z okolicznych pół, o ile będzie dobrej jakości i smaczna, z pewnością znajdzie wiernych odbiorców. Konsumenci nadal zwracają uwagę na cenę towaru, ale coraz częściej wolą ograniczyć ilość kupionego towaru, a posiadane zasoby wydawać na produkty smaczne i zdrowe. We współpracy z lokalnymi dostawcami można sprzedawać żywność niedostępną w sklepach sieciowych, a poszukiwaną przez konsumentów. W ramach działań promocyjnych warto zaprosić producentów by patronowali wybranemu stoisku, a nawet poprowadzili przez pewien czas samodzielnie sprzedaż. Taka forma współpracy pozwala zaprezentować szerszą ofertę swoich wyrobów, zbadać rynek i w mniej ryzykowny finansowo sposób określić dalszą współpracę.