Świętokrzyskie: Niedzielne szanse

Województwo świętokrzyskie nie należy do bogatych ani uprzemysłowionych obszarów – dlatego też i handel niestety nie ma się tu najlepiej. Jest tu dużo małych sklepików, przynoszących jednak niewielkie zyski.

W świętokrzyskim mieszka około 1,25 miliona osób. Według danych GUS z roku 2016 – 39,1 proc. aktywnych zawodowo mieszkańców świętokrzyskiego pracuje w sektorze rolniczym (rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo), 21,5 proc. w przemyśle i budownictwie, a 1,7 proc. w sektorze finansowym (działalność finansowa i ubezpieczeniowa, obsługa rynku nieruchomości). 12,7 proc osób zarabia w sektorze usługowym (handel, naprawa pojazdów, transport, zakwaterowanie i gastronomia, informacja i komunikacja). Ale tylko niewielka część z nich zarabia na handlu detalicznym, więcej w rozwijającym się tu sektorze turystycznym. Handel ma się dobrze w tych rejonach gdzie są ludzie regularnie zarabiający pieniądze i pragną je wydawać.  Gdy rośnie bezrobocie, nie ma stałych miejsc pracy, nie można liczyć na zwiększone zakupy. Zbyt znajdują tylko podstawowe produkty, konieczne do życia.

Szanse dla przemysłu

Władze województwa starają się przełamać przemysłową stagnację i stwarzać nowe okazje do rozwoju regionu, tworzenia nowych miejsc pracy i do specjalizacji województwa. Zbierają siły i chętnych by przywrócić ideę Centralnego Okręgu Przemysłowego. Do tego potrzeba środków finansowych, a niestety świętokrzyskie nie radzi sobie z wydawaniem już dostępnych mu unijnych pieniędzy. Jako jedyny region w Polsce stosuje system pre-umów, które nie są brane pod uwagę w analizach inwestycji. Komisja Europejska analizuje jedynie podpisane umowy, wykazy wpłat itp., a ich brak będzie decydujący podczas przyszłorocznego przeglądu tzw. ram wykonania, czyli wykorzystania środków europejskich. Jeżeli regionalne, świętokrzyskie programy nie osiągną założonych wskaźników, może to skutkować utratą rezerw finansowych. Z problemem finansowania owych inwestycji być może lepiej poradzą sobie samorządowcy tworzący klaster “Wyżyna Motoryzacyjna i Maszynowa”. Władze samorządowe będą wspólnie starać się o zagraniczny kapitał, unijne dofinansowanie. Mają też plany promocji Wyżyny na całym świecie. W klastrze zajmującym się produkcją samochodów i maszyn Starachowice mają współpracować z Radomiem i Lublinem. Starachowice to dawne Stary, a współczesne MANy.

W zakładach 3000 pracowników co jakiś czas domaga się podwyżek płac, ale praca wre, codziennie wytwarza się tu 10 autobusów. Firma planuje zwiększyć produkcję i zatrudnienie. Również w Starachowicach działa PKC Group Poland produkująca wiązki elektryczne dla ciężarówek (2000 osób). Pozostałe dwa miasta nie należą do regionu świętokrzyskiego, ale mogą mu pomóc w rozwoju. W Lublinie zakłady Ursus S.A. produkują traktory nie tylko na teren Polski, ale również eksportują je na kilka kontynentów. Ostatnio wielkie sukcesy firma odnosi w Afryce. Ursus zajmuje się też elektromobilnościa (trolejbusy, autobusy), a przypomnijmy, że w planach premiera Morawieckiego jest rozwój elektrycznych pojazdów. Zakład szuka pracowników. W Radomiu produkowane są podzespoły dla przemysłu motoryzacyjnego, cenione również na całym świecie.

Bezrobocie

W regionie jest dość wysokie bezrobocie (w stosunku do reszty kraju). Jak podaje Wojewódzki Urząd pracy, spadek bezrobocia niestety wyhamował i nie jest tak dynamiczny jak w ciągu ostatnich dwóch lat. W marcu stopa bezrobocia wyniosła w województwie średnio 9,3 procent. Najwyższa jest w powiatach skarżyskim, opatowskim i ostrowieckim – 48 tysięcy osób zarejestrowanych jest jako bezrobotni. Świętokrzyskie boryka się z brakiem wykwalifikowanych pracowników. Również pracodawcy niechętnie podnoszą wynagrodzenia, oszczędzają na pracownikach, nie proponują dodatkowych bonusów, co jest konieczne gdy mamy „rynek pracownika”. Wielu pracodawców z regionu nie umie lub nie chce powalczyć o pracowników. Dobrze płatna praca jest, ale dla osób o konkretnych umiejętnościach. A tych wykwalifikowanych „podbierają” pracodawcy z innych części kraju. W tym roku na aktywizację bezrobotnych z regionu państwo przeznaczyło 70 milionów złotych, które będą wykorzystane przez urzędy pracy.

Transport

Aby rozwój przemysłu i turystyki nabrał tempa, konieczna jest też rozbudowa dróg łączących województwo świętokrzyskie z resztą kraju. Najpilniejsza jest budowa, modernizacja i dokończenie prac nad drogami 74 oraz S7. Drogi powiatowe również wymagają modernizacji. W trosce o turystów kolej ma przywrócić pociągi z Kielc do Buska Zdroju. Początkowo będą to kursy weekendowe, a potem może również w tygodniu. Kolejarze przeznaczyli ponad półtora miliona złotych na remont peronów i przystanków w regionie.

Ożywienie w turystyce

Świętokrzyskie odwiedzają turyści. Ostatnio coraz więcej przyjeżdża z łódzkiego, mazowieckiego, śląskiego. A także z Lublina czy z Krakowa. Systematycznie rośnie ilość gości w gospodarstwach agroturystycznych. W górach świętokrzyskich jest im taniej niż w Tatrach i „bliżej do domu”. Jest tez uzdrowisko Busko Zdrój, w którym rocznie korzysta z możliwości rehabilitacji nawet 80 tysięcy kuracjuszy. Województwo może się poszczycić takimi turystycznymi perełkami jak Chęciny, Sandomierz, czy Jura Park Bałtów. Samorządy chcą inwestować w ten sektor. Powstał projekt unowocześnienia Regionalnego Centrum Naukowo-Technologicznego w Podzamczu Chęcińskim. Będą pokazywane nowe eksponaty, otwarte kino letnie, stworzony zostanie wirtualny spacer po dworze starostów. W gminie Chęciny planują powstanie nowych ścieżek rowerowych. Wyższa jakość usług ma przyciągnąć kolejnych chętnych do wypoczywania u podnóża najstarszych europejskich gór. Właściciele gospodarstw agroturystycznych oferują nie tylko noclegi, ale też dbają o gości, proponują im nowe lokalne atrakcje – prowadzą warsztaty kulinarne, pokazy sztuki regionalnej, sprzedają zdrową żywność, domowe nalewki.

Handel

W 2016 roku mieszkańcy regionu wydali na żywność i napoje bezalkoholowe 3297,4 mln złotych. Jak podaje Gfk Polonia za 2017 rok, najwięcej tradycyjnych sklepów sieciowych i niezrzeszonych w sieci znajduje się w województwach świętokrzyskim i podkarpackim. Stanowią 96 proc. wszystkich sklepów w województwie. Jest ich niewiele, poniżej 4 tys., ale w stosunku do liczby mieszkańców i tak bardzo dużo – jeden obsługuje nieco ponad 300 osób. Statystyka podaje, że w świętokrzyskim na 1000 mieszkańców przypada 3,16 sklepu – najwięcej w Polsce. W 2016 roku sprzedaż detaliczna w woj. świętokrzyskim wyniosła 13625,6 mln zł, czyli ok 1,8 proc. całej sprzedaży detalicznej kraju, co daje mu 13. miejsce na 16 województw. W tym żywność i napoje bezalkoholowe stanowiły 24,2 procenta, a alkohole 5 procent*.

*źródło: Platforma analityczna SWAiD – GUS

Opinie

Dariusz Chabik

Delikatesy Livio Chęciny

 

sezonie lepiej

Władze lokalne w takich miejscowościach powinny dbać o drobnych przedsiębiorców lokalnych i ograniczać troszeczkę handel zagraniczny.Zauważyłem w Polsce taką tendencję, by ograniczyć ruch na rynkach. Podobno robi się to dla turystów, ale nasz Zamek Chęciński odwiedza dużo turystów, za to Chęciny jako miasteczko niewielu. Obejrzą zamek i wyjeżdżają. Słyszeliśmy jak przewodnik wycieczki mówi do młodzieży „Nie rozłazić mi się za zakupami tutaj, podjedziemy do Biedronki, to tam sobie zakupy zrobicie”. My z turystów przez cały rok żyć nie możemy. W sezonie trochę się zapewne poprawia, nie mamy doświadczenia, bo poprzednio prowadziliśmy sklep specjalistyczny mięsno-wędliniarski, od kilku miesięcy mamy ogólnospożywczy. Pewną szansą dla nas są niehandlowe niedziele, bo wtedy możemy sami stanąć za ladą, zarobić. Nie jest nam łatwo, bo w tygodniu też pracujemy, ale te niedziele trochę podratowały bilans naszego handlu. Wiele towarów mamy tańszych niż sieciówki, ale nie mamy możliwości takiej reklamy. Oni mają cały sztab ludzi, politykę reklamową po to, by ściągnąć klientów. Trudno z tym rywalizować.

 

 

Marek Bzówka

Sklep i piekarnia w Bodzentynie

Siła tradycyjnych wyrobów

Mam stałych klientów, którzy od lat się w naszym sklepie zaopatrują. Poza tym rozwożę swój chleb do sklepów ze zdrową żywnością. W ciągu ostatnich kilku lat niewiele zwiększył się obrót. Zimą jest słabiej, a latem lepiej ze względu na przyjeżdżających turystów. Piekarnię otworzył mój dziadek Stanisław Kiernożycki. Ja nadal piekę chleb żytni na zakwasie według jego receptury. Ale sprzedajemy też bułki, jagodzianki i inne wyroby piekarnicze. Dla mnie lepiej by było, gdyby nie było marketów z wysoko przetworzonymi produktami i by była wyższa świadomość ludzi, którzy docenią taki właśnie jak nasz, tradycyjny produkt. Trend jest taki, więc może to się zmieni. W Niemczech właśnie małe piekarnie lokalne są modne, tam się ludzie zaopatrują. W dużych miastach w Polsce też już się to powoli zmienia. W marketach również wprowadzają chleby BIO, ale trzeba by poznać ich technologie produkcji, by mieć pewność, że to naprawdę jest taki wyrób jak dawniej. Tradycyjny wyrób to taki, w którym od 50, od 100 lat technologia się nie zmienia. U mnie jest od dawna taka sama.