Szukaj:


Czwartek, 22 Lutego 2018




 
2009-10-25

Impulsy w kolejce do kasy


Batony i wafle w czekoladzie to jedna z nielicznych kategorii, na których tradycyjny handel zarabia więcej niż nowoczesny. Jest jednak więcej powodów, by właściciele małych i średnich sklepów spożywczych potraktowali tę grupę produktów w sposób szczególny.

Wybiegamy z domu bez śniadania, a już koło południa potrzebujemy małego zastrzyku
energii. Kawa w takim przypadku to często za mało. Chętniej sięgamy po słodkie, czekoladowe
„co nieco”, w postaci batonika bądź wafelka. – 90% Polaków deklaruje, że najczęściej kupowanymi i jedzonymi przez nich słodyczami są batony i wafle w czekoladzie, aż 46% kupuje je raz w tygodniu lub częściej. Śmiało więc można powiedzieć, że są to słodycze jedzone przez wszystkich – mówi Katarzyna Krauze, senior brand manager w firmie Kraft, powołując się na wyniki badań TNS OBOP z kwietnia br. Te deklaracje znajdują swoje odzwierciedlenie w dominującej pozycji batonów i wafli w całym rynku słodyczy czekoladowych. Zgodnie z danymi Nielsena za sierpień 2008 – lipiec 2009 ta kategoria produktów ma w nim 34% udziałów wartościowych i 35 ilościowych.
Standardy smaku
Przy tak imponujących statystykach jedynym problemem kategorii batonów i wafli wydaje się być jej niezwykle dynamiczna grupa docelowa. Wśród odbiorców tych produktów przeważają ludzie młodzi, nielojalni wobec jednej marki, którzy swoje decyzje zakupowe podejmują często pod wpływem impulsu i przekazu reklamowego. Stąd właśnie bierze się wielość batonowo-waflowych smaków i formatów. Ale jakieś kanony jednak obowiązują. – Wśród wafli nie do pobicia cały czas są te w czekoladzie deserowej, stąd każdy producent ma tego typu produkt w swojej ofercie. Dla batonów elementem wspólnym, równocześnie kluczowym dla konsumentów, jest
mleczna czekolada – mówi Katarzyna Krauze. Paweł Patyra, dyrektor Działu Wyrobów Cukierniczych w Nestlé Polska, dodaje, że w przypadku batonowych preferencji powinniśmy mówić raczej o składnikach niż o jednym dominującym smaku. – Ważne jest, aby baton zawierał karmel. Pożądane
są też dodatki w postaci orzechów lub kremu o smaku orzechowym – stwierdza. Uzupełniając informacje o waflach, Patyra przypomina, że preferencje co do polewy zależą od wieku konsumentów: dzieci i młodzież wolą czekoladę mleczną, dorośli – deserową.
Lojalność limitowana
Mimo że konsumenci nie są wierni batonom i waflom jednej marki, to jednak w swoich wyborach z reguły poruszają się w obrębie kilku znanych brandów. – Ugruntowaną pozycję wśród batonów twardych mają: Snickers, Mars, Lion, Kit Kat, 3BIT, Twix, Bounty, a wśród nadziewanych Kinder Bueno, Mars Delight, Milky Way i wyroby Wedla (Pawełek, Maciek) – przedstawia nam swoje sprzedażowe hity Kamila Adamiec, właścicielka minimarketu w Poznaniu. Do waflowej czołówki detalistka zalicza z kolei: Prince Polo, Princessę i Grześki. – Te trzy marki to samograje, o których sprzedaż nie muszę się zbytnio martwić – mówi. Zdaniem naszej rozmówczyni, w kategorii batonów i
wafli bardzo dobrze sprawdzają się nowości, szczególnie jeśli sygnowane są znanymi markami. Jako przykład podaje batonik Mars Delight. Opinię tę podziela Katarzyna Krauze, ale dodaje przy tym, że po spróbowaniu nowości konsumenci zwykle wracają do swoich ulubionych produktów. Żeby poradzić sobie z takimi właśnie upodobaniami amatorów batonów i wafli, producenci wprowadzają do sprzedaży serie limitowane, które (jeśli spotkają się z dobrym przyjęciem) zostają na półkach
na dłużej.
Liczymy kalorie czy złotówki?
Nie będziemy się spierać, czy batony i wafle w ogóle można zaliczyć do kategorii produktów zdrowych, bo pewnie wiele tutaj opinii i kontrowersji. Nie zmienia to jednak faktu, że także i w tej kategorii pojawia się coraz więcej propozycji dla osób dbających o stan (i wagę) swojego ciała. Przykładem są tutaj wafle Knoppers, Crunchy czy Apetit. W ostatnim czasie firma Nestlé wprowadziła na rynek wafelek Nesquik z wapniem. Właśnie teraz do sprzedaży trafia Princessa Vitale – wafelek wypiekany z mąki z pełnego przemiału, dzięki czemu jest bogaty w błonnik. Nestlé decyduje się na takie kroki, bo jak twierdzi Paweł Patyra, Polacy coraz częściej poszukują lekkich, słodkich przekąsek, które dobrze wpisują się w prawidłowo zbilansowaną dietę. Katarzyna Krauze
ma w tej kwestii odmienne zdanie: – Batony i wafle są jedzone w przeważającej części dla przyjemności, więc trend prozdrowotny nie jest do końca adekwatny dla tej kategorii produktów.
Wafle nieoblewane czekoladą są kupowane częściej ze względu na niższą cenę, a nie ze względu na bardziej zdrowe pozycjonowanie – twierdzi. Tak czy siak, amatorów na tego typu produkty
nie brakuje, a to jest przecież dla detalistów najistotniejsze.
Przyjemność na każdą kieszeń
Batony i wafle z definicji są słodyczami kupowanymi impulsowo. Niska cena jednostkowa sprawia, że
może sobie na nie pozwolić praktycznie każdy. Wielokrotnie wkładamy je do koszyka „bezwiednie”, w oczekiwaniu na swoją kolej przy kasie (Paweł Patyra szacuje, że około 30% decyzji
o zakupie słodkich przekąsek jest podejmowana właśnie w tym czasie). Stąd tak ważne dla rotacji batonów i wafli jest, aby najszybciej rotujące i najintensywniej wspierane w mediach marki były wyeksponowane właśnie w strefie kas (na podajnikach lub na ladzie). Paweł Patyra twierdzi, że dobry merchandising podwyższa sprzedaż o 15 do 30% i podpowiada, że optymalne jest podwójne wyeksponowanie – na półce i w strefie kas. Ci detaliści, którzy się na to zdecydują, na pewno
nie stracą.

 

Małgorzata Marszałek






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



2018-02-22
2018-02-15
2018-02-13


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu