Szukaj:


Środa, 20 Września 2017



Gdzie najczęściej robisz zakupy?

Makro
Selgros
Hurtownia regionalna
Operator ogólnopolski
Nigdzie, same przyjeżdżają

Raport z regionu

2017-03-16

Wszystko zaczęło się od cytrusów


Lemonex powstał w zimie 1992 roku. Założyło go trzech studentów. Po 25 latach firma doszła do obrotów rzędu kilkunastu milionów złotych miesięcznie.

Młodzi mężczyźni powołali spółkę cywilną z powszechnym wówczas dopiskiem PPUH Lemonex (Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe). W ten sposób spotkali się oko w oko z groźną ekonomią kapitalizmu, a nie tylko teorią wykładaną na wydziale ekonomii UMCS w Lublinie. Mieli już doświadczenie w handlu. Jeden z rozkładanego łóżka sprzedawał banany i to, co dało się korzystnie kupić. Drugi jeździł ze stolikiem po Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim i sprzedawał z niego w wakacje turystom wszystko, co było im potrzebne. Jeśli czegoś mu zabrakło, następnego dnia już to miał. Trzeci handlował syropami do rozcieńczania z wodą i miał już spokojną posadę w Instytucie Agrofizyki.



Metaxa kojarzyła się z kielnią
– Chłopaki już pod koniec studiów wiedzieli, że na państwowej posadzie nie zajdą za daleko. Byli zbyt przedsiębiorczy na odbębnianie roboty. Uczyli się, ale również zatrudniali się za pośrednictwem Student Servisu przy drobnych pracach remontowo-budowlanych czy w Lubelskiej Fabryce Samochodów. Wyjeżdżali też zarobić za granicę. Wtedy studentowi fabryka metaxy kojarzyła się tylko z budową, na której pracował, taczką, kielnią i betoniarką. Dopiero grecki kierownik budowy powiedział im, co to jest.

Większość znajomych ze studiów upychała się po bankach, działach marketingu, urzędach. Rodziny doradzały: „najlepsza i pewna praca to państwowa, stała pensja, po co wam się szarpać”. To był jednak czas „brania spraw w swoje ręce”. Oni wzięli. Zaczęli od handlu cytrynami, z którymi miały problem chłodnie. Stąd powstała nazwa firmy Lemonex . Na to „ex” była wówczas moda. Jeśli w nazwie polskiej firmy w końcówce jest „ex”, to pewne, że firma ma około 25 lat. Logo zdecydowanie odświeżyliśmy kilka lat temu, bo lekko już trąciło myszką, ale gdybyśmy byli kancelarią prawną, byłoby na pewno idealne bez odświeżania. To oczywiście żart. W całym procesie wyboru nowego logo i kolorystyki uczestniczyli pracownicy, sprzeczając się o najdrobniejszy szczegół.

Najpierw Lemonex sprzedawał głównie w Lublinie, a z czasem rozszerzał dystrybucję na całe województwo. Źródłem informacji była telegazeta. Właściciele firmy jeździli po cytrusy na giełdę krakowską, katowicką czy warszawską i sami rozwozili towar po odbiorcach.
Wcześnie zacząłem z nimi pracować. Mam 23 lata stażu w tej firmie – opowiada Bogusław Szacoń, dziś dyrektor handlowy firmy. – Co prawda skończyłem historię na UMCS, ale nie miałem serca do uczniów.



Trzeba inwestować w firmę
Dyrektor wspomina o trudnościach, które firma napotykała od początku swojej działalności: – To były ciężkie czasy dla handlu, żywioł. Była też duża konkurencja, choć wiele z tamtych firm, które ruszały razem z nami, takich jak Madmax czy Polcytro, już nie istnieje. Byliśmy długo małą firmą, która z czasem zaczęła wyrastać w województwie lubelskim. Udało się głównie dzięki mentalności właścicieli, którzy wciąż inwestowali w firmę – opowiada dyrektor.

Obecnie największym problemem według dyrektora Szaconia jest nierówne traktowanie przez producentów kanału tradycyjnego i nowoczesnego. – Trochę późno producenci otworzyli oczy, ale na szczęście zachłyśnięcie się kanałem nowoczesnym już minęło. Zagrożenie dostrzegli także dostawcy zbyt mocno uzależniający się od dyskontów czy supermarketów. Tu cena czyniła cuda. A tymczasem nie tylko cena, ale skład produktu czy gramatura mają znaczenie. Mam marzenie, aby świadomość klienta rosła wraz ze średnim wynagrodzeniem i zamiast godzinę latać za prostymi zakupami spożywczymi po hipermarkecie stwierdził: „Mój czas się liczy, zrobię zakupy u pana Janka na swoim osiedlu”.

Spełniony sen
Historia trzech młodych wspólników przypomina „Ziemię obiecaną” Władysława Reymonta. Padają tam słowa: „Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic (…) To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką (...)” hurtownię (w oryginale chodziło oczywiście  o fabrykę, ale idea ta sama). Od czasu, kiedy 25 lat temu wystawili nad jeziorem stolik z owocami, firma doszła do obrotów rzędu kilkunastu milionów miesięcznie. Magazyny z biurami mają prawie hektar powierzchni! Aż trudno policzyć, ile dziś zmieściłoby się w nich takich stolików, jak ten pierwszy. A to, że dziś hurtownia dostarcza towar do prawie tysiąca klientów województwa lubelskiego, setek sklepów w Londynie i pozostałej części Wielkiej Brytanii oraz Grecji, Niemiec i Holandii… Czy 25 lat temu mógłby ktoś o tym w ogóle marzyć? Ciekawe jest to, co mówi Bogusław Szacoń: – Mało kto pracuje tu krócej niż 10 lat. Może dlatego, że firma inwestuje w swoich ludzi, motywuje ich i szkoli?

AGNIESZKA SZWAJGIER






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



2017-09-20
2017-09-19
2017-09-19


Zbuduj więź z klientem

Żeby długotrwale przywiązać konsumenta do marki, a klienta do sklepu, trzeba stworzyć z nim więź, wejść w relację, dialog. Posłuchać jego potrzeb, oczekiwań, i próbować na nie odpowiadać…

Dłuższe życie wózka

Boczna wymiana akumulatora w wózku widłowym, której prekursorem była firma Still jest stosowana coraz powszechniej. Nic dziwnego, taka czynność jest znacznie wygodniejsza i bezpieczniejsza niż tradycyjna metoda z dźwigiem


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu